Czas mija nieubłaganie.
...na dworze ciągle jesień, odczuwam niedostatek śniegu..
Rzeka za oknem płynie niewzruszona.
Robotnicy jak mrówki zajęci swoją pracą..
Obcy ludzie kroczą w nieznane,
nieznajomy czarny kot siedzi skulony wśród nagich krzakowych badyli.
Jeszcze w oknach kamienic ostały się migające światełka, niesprzątnięte pozostałości świąt.
My.., we dwoje, walczymy z czasem w rozgrzanej kuchni, zamykając tykające minuty w pachnących czekoladą ciasteczkach owsianych. Po sprzątnięciu tysiąca misek, łyżek i talerzyków, zmieceniu ostatnich okruszków i białej rozsypanej wszędzie mąki, udajemy się do pokoju z ciepłą herbacianą cieczą, oddać się śladom świątecznych prezentów, pochłaniać strony ukochanej literatury.


Słodka papryczka z Węgier, w uroczym mikro woreczku :)

Zimowe ptaszki...